OSTRE ŚWIĘTO NA JEŻYCACH DZIEŃ PRZED IMIENINAMI UL ŚW. MARCIN?
10 listopada, to Międzynarodowy Dzień… Jeża. W szumie wielkich przygotowań do imienin ulicy Święty Marcin oraz święta niepodległości, warto przysiąść na chwilę i pomyśleć o tych małych, słodkich, kolczastych stworzonkach. Zwłaszcza w mieście, które posiada dzielnicę o dumnej nazwie Jeżyce!
Średniowieczni Jeżyczanie
Jeż jako zwierze hodowlane nie powinien nikogo zaskakiwać. Już w starożytnym Rzymie zajmowano się hodowaniem tych przeuroczych stworzonek. Choć w przeciwieństwie do dzisiejszych entuzjastów kolczastych kulek, Rzymianie podchodzili do jeży w bardzo praktyczny sposób. Innymi słowy, chodziło im o mięso i igły.
Musiało upłynąć wiele wody w Tybrze, by moda na kolczaste zwierzaki wróciła. Dopiero w latach osiemdziesiątych poprzedniego stulecia, jeż w odmianie pigmejskiej trafił do hodowli. Natomiast, swoją wielką popularność ten gatunek zyskał na początku obecnej dekady. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania a przed wszystkim Japonia, oszalały na punkcie malutkiego jeża pigmejskiego. Wszystko za sprawą podobieństwa uroczych zwierzątek do bajkowych pokemonów.

Jeż wschodni Erinaceus roumanicus
Wróćmy jednak na chwilę do przeszłości. Nigdy nie zastanowiło Was, czemu Jeżyce, to właśnie Jeżyce? Takie pytanie postawił sobie profesor Jacek Wiesiołowski w artykule „Jeżyce średniowieczne”, który ukazał się w Kronice Miasta Poznania z 2000 roku.
Okazało się, iż nie można jednoznacznie stwierdzić skąd wzięła się nazwa słynnej dzielnicy Poznania. Pan profesor wysnuł jednak bardzo ciekawą hipotezę. Jeśli przyjmiemy, że Jeżyce - podobnie jak Wierzbięcice - biorą swą nazwę od przydomku nadanego synom właściciela osady - a właścicielem był rycerz Jeż - to jego synów siłą rzeczy nazywać musiano Jeżycami!
Sensacyjną hipotezę zdaje się potwierdzać fakt, iż rzeczywiście wśród poddanych arcybiskupstwa gnieźnieńskiego znajdował się człowiek o imieniu Jeż. A zatem w wigilię imienin ulicy Święty Marcin, swoje wielkie święto powinni obchodzić wszyscy mieszkańcy Jeżyc oraz wierni fani tej dzielnicy!

Jeż zachodni Erinaceus europaeus
Zachodni, wschodni czy afrykański?
Jak się okazuje, te małe kolczaste stworzonka miały ogromny wpływ na nasze miasto. Warto więc dowiedzieć się czegoś o nich samych.
- Na terenie Poznania żyją dzikie jeże, zachodnie i wschodnie, podobnie, jak na terenie wielu parków i lasów. – przekonuje Remigiusz Koziński, kierownik działu edukacji i promocji zoo w Poznaniu. - Dzikie jeże jedzą owady, drobne ssaki, ślimaki, dżdżownice. Kiedy temperatura otoczenia spada poniżej 10 st. C zapadają w hibernację. Temperatura ciała spada wtedy do 5, 6 st. C a procesy życiowe bardzo zwalniają. Ale fizjologia jeża dba, żeby ta temperatura nie spadła za bardzo. "Paliwo" na przetrwanie jeż zdobywa późnym latem i jesienią - wtedy intensywnie żeruje. Musi odłożyć odpowiednią ilość tłuszczu, ponieważ mimo bardzo zwolnionej przemiany materii - w czasie hibernacji całkiem sporo go zużywa. – dodaje.
Bardzo niefortunnym wydaje się w takim razie ustanowienie święta jeży na 10 listopada. Kolczaści bohaterowie tego dnia, prawdopodobnie śpią już snem zimowym od miesiąca. Zwykle zasypiają w okolicach października, co oznacza, że prawdopodobnie nie wiedzą nawet, iż my świętujemy ich istnienie.
Ponadto, są zwierzętami nocnymi „Mimo zmierzchowo-nocnego trybu życia jeże nie są zwierzętami skrytymi i często można je przez dłuższy czas obserwować, stojąc zupełnie blisko. Ślepe i głuche na wszystko są zwłaszcza w okresie godów, które odbywają się od marca do nawet końca lipca. Samiec i samica uprawiają wtedy gonitwy, często biegając w kółko i wydając przy tym cały repertuar rozmaitych dźwięków: pisków, fukań i sapań. Ten rytuał poprzedza właściwy akt miłosny, który wbrew powszechnemu mniemaniu, nie jest chyba dla samych zainteresowanych ani przykry, ani bolesny, a przynajmniej nie sprawia takiego wrażenia.” przekonuje na łamach czasopisma Salamandra Radosław Jaros w artykule „Cała siła w kolcach”.
W tym samym tekście możemy dowiedzieć się, że do niedawna kolczaste kulki na naszym kontynencie (nie wliczając półwyspu Iberyjskiego i południa Francji, gdzie niepodzielnie rządzi jeż algierski) nazywano po prostu jeżami europejskimi. Naukowcy nie byliby sobą, gdyby nie utrudniali życia studentom zoologii, więc podzielili jeże europejskie na wschodnie i zachodnie. Generalną różnicą między tymi gatunkami są różne wymiary czaszek. Wschodni podobno zawsze ma białą plamę na brzuszku, ten zachodni już nie koniecznie. Dla równowagi, ten pierwszy ma ciemniejsze umaszczenie od drugiego.
Aby sprawę zagmatwać jeszcze bardziej dodam, że jeż pigmejski robiący karierę jako zwierzę domowe, to prawdopodobnie nie gatunek lecz krzyżówka. Powstał ze zmieszania jeża algierskiego z jeżem białobrzuchym (zwanym również afrojeżem, chyba z przyczyn poprawności politycznej albo miejsca występowania, zdecydujcie sami).
- W hodowli poznańskiego ZOO naszych rodzimych gatunków nie ma. Jest jeż białobrzuchy. W Pawilonie Zwierząt Nocnych mieszka samiec tego gatunku. Można go zobaczyć (ale i tak 90 % czasu spędza w ukryciu) dzięki odwróceniu pór nocy i dnia. W Pawilonie o godzinie 10 rano automatycznie gasną światła i zapada "noc", co umożliwia zwiedzającym zobaczenie zwierząt żyjących w nocy, które zaczynają być aktywne... Długość tej "nocy" jest też regulowana, żeby maksymalnie odtworzyć warunki naturalne. – podpowiada Koziński.
Święto jeża
Jak widzicie, świat małych kolczastych kulek nie należy do najprostszych. Człowiek dokłada do tego swoją cegiełkę zniszczenia. „Jednak w ostatnich dziesięcioleciach człowiek zgotował tym zwierzętom również wiele zagrożeń. Do największych należy ruch samochodowy. Jeże często przechodzą przed drogi, a czasami po prostu po nich spacerują lub na nich odpoczywają, zupełnie nieświadome niebezpieczeństwa zbliżającego się z ogromną (jak na ich warunki percepcyjne) prędkością. Nawet kiedy zorientują się, że coś jest nie tak, reagują tak jak potrafią, czyli zwijają się w kulkę i stroszą kolce. Zbyteczne jest chyba dowodzenie, że ta taktyka zupełnie się nie sprawdza w konfrontacji z miażdżącą siłą rozpędzonego pojazdu. Czasami obserwuje się jeże, które próbują zawracać lub uciekać, jednak często efekt jest ten sam. W niektórych krajach wypadki drogowe mają większy wpływ na populacje jeży, niż wszystkie czynniki naturalne razem wzięte. Do innych niebezpieczeństw należą różne antropogeniczne pułapki, np. studzienki czy wszelkiego rodzaju doły o gładkich ścianach, w które jeże regularnie wpadają, lecz nie potrafią się już z nich wydostać. Zagrożeniem może być także palenie stert gałęzi lub suchych liści, nie mówiąc już o barbarzyńskim wypalaniu traw.” pisze Radosław Jaros.
Na szczęściewciąż istnieją takie organizacje jak Polskie Stowarzyszenie Ochrony Jeży Nasze Jeże. Poznańska członkini tego stowarzyszenia Elżbieta Skrzypczak pomogła 275 jeżom i ciągle pomaga.
10 listopada to dobra data, by zastanowić się jak pomóc zwierzątkom, od których nazwę bierze jedna z najbardziej rozpoznawalnych dzielnic Poznania. Nim ruszycie na pomoc tym wspaniałym kolczastym kulkom zajrzyjcie też do Starego Zoo w sobotę (11.11), gdzie obchodzone będzie święto jeża. Serdecznie zapraszam!
*Tworząc tekst korzystałem z następujących materiałów:
http://poznanskiehistorie.blogspot.com/2013/10/historia-jezyc-czesc-1.html
http://magazyn.salamandra.org.pl/m31a04.html
http://magazyn.salamandra.org.pl/m31a05.html
źródło zdjęć: wikipedia
Przeczytaj poprzedni artykuł!
NAJLEPSZA ARCHITEKTONICZNA REALIZACJA W POZNANIU? ZNAMY WYNIKI!
